|
" Dziewczyna z czerwonymi wstążkami " Mocny głos Hetfielda, dochodzący z walkmana odbijał się echem wśród ciemnych płyt nagrobkowych. Szła ciemną alejką. Wokoło szumiały stare wierzby. Liście, kołysane delikatnymi podmuchami wiatru, wolno opadały na ścieżkę. Wokoło unosił się kopcący dym z czerwonych kaganków. Powoli zbliżała się kresu swojej podróży. Odgarnęła liście z małej ławeczki stojącej przy białym - widać nowym nagrobku. Pogładziła ręką białą tablicę. " Ukochanej córeczce, wnuczce i cioci... ". Wielkie łzy spłynęły jej po policzku. Spadły na białą płytę. Sięgnęła do kieszeni i wyjęła kilka kolorowych zdjęć. Uśmiechnęła się. Jedno z nich przedstawiało roześmianego, ciemnowłosego chłopaka w śmiesznej, niebieskiej, szpiczastej czapce i niebieskiej polarowej kamizelce. Po jego obu stronach w śmiesznych pozach stały dwie uśmiechnięte dziewczyny z namalowanymi, figlarnymi piegami i włosami zaplecionymi w dwa warkocze związane czerwonymi wstążkami. Jedna z nich była łudząco podobna do tajemniczej właścicielki zdjęć... Dziewczyna oparła się o nagrobek. Podwinęła pod siebie nogi. Zamknęła oczy. Muzyka wciąż płynęła ze słuchawek... Rozmyślając, cofnęła się
pamięcią o 5 lat. Dokładnie wtedy, będąc dwunastoletnią dziewczynką
usłyszała słowa, które do dziś słyszy w sennych koszmarach: " Przykro
mi - białaczka ". Wtedy jeszcze nie do końca zdawała sobie sprawę co
to znaczy. -Przecież - tłumaczyła sobie - Każdy kiedyś musiał iść do
szpitala. Na pewno zostanę kilka dni i szybko wrócę do domu. Jak bardzo
się myliła... Od tej
pory starała się tam jeździć regularnie. Rok później we wakacje (1999 r.),
później w zimie (2000 r.) i znów w lecie (2000 r.). W czasie ostatniego
wyjazdu bawiła się świetnie. Była tam z całą paczką przyjaciół z :
Sosnowca, Tarnowa, Bielska, Andrychowa, Krakowa, Gdyni, Słupska, Warszawy,
Makowa Mazowieckiego i Gdańska. Pewnego razu jej kumpela zażartowała sobie
i zadzwoniła do swojego byłego adoratora, którego poznałyśmy we ferie. Po
15 minutach pojawiła się w pokoju. Zniknął blask radości w jej zawsze
roześmianych oczach. Turnus szybko się skończył. Wakacje dobiegły końca. Zaczęła się szkoła; II kl LO. Wszystko toczyło się swoim własnym rytmem. Aż pewnego październikowego popołudnia dowiedziała się, że jej koleżanka " z warkoczami " ma nawrót choroby; leży w szpitalu. Nie chce z nikim rozmawiać i nikogo widzieć. Kiedy ona się o tym dowiedziała natychmiast chciała do Niej jechać. Pocieszyć. Podnieść na duchu. Jednak bała się tego, że nie będzie chciała jej widzieć. Dopiero po jakimś czasie i po rozmowie z życzliwą osobą przełamała się. Miała dzwonić do kumpelki z Krakowa, żeby się spotkały i pojechały do koleżanki. Nie zdążyła. łzy zaczęły coraz szybciej kapać na pomnik. W pewne listopadowe, niedzielne popołudnie zadzwonił telefon. Była to Dagi - bliska koleżanka dziewczyny z warkoczami. Zapytała czy słyszała o Niej. Jej głos dziwnie drżał. Potwierdziła. -Wczoraj był pogrzeb... - usłyszała jak przez mgłę. -Co?.. jak...-nagle wszystko przestało się liczyć. Odłożyła słuchawkę. Nie czuła bólu. Czuła tylko wszechogarniającą pustkę. Pustkę nieprzebraną. Nie mogła się od niej uwolnić. Bezmyślnie włączyła stereo. Z głośników popłynęło " Until it sleeps ". łzy zaczęły kapać na poduszkę. Smutek przerodził się we wściekłość. Szaleńczą. Dziką Nieujarzmioną. " Hit dirt, shake tree, split sky, part see ". Czuła żal do Boga. Nie rozumiała jak mógł dać Jej nadzieję, że wyzdrowiała, że może zacząć żyć normalnie. W tym roku miała zdawać maturę. Miała tyle planów... Było już ciemno, kiedy powróciła myślami do rzeczywistości. Spojrzała na zegarek. Była 20.30. Wstała bardzo powoli. Woda kapała z jej włosów i ubrania. Przypomniała sobie o czymś. Wolno podniosła różę leżącą na trawie. Na delikatnych, białych płatkach szkliły się krople wody. Położyła ją na białej płycie pomnika. Wiedziała, że już tu nie wróci. Ostatni raz pogładziła białą tablicę. Zgarnęła mokre liście z nagrobka. Otarła łzy. (a może to był tylko deszcz?) Uśmiechnęła się. Nie wiedziała, że ktoś w czerwonych wstążkach podążał właśnie w stronę ciepłego światła. Czarna Inez |